grafika: kadr z wideo You Its Eyes Orphan Drift
Katastrofa jest przeszłością w rozsypce. Anastrofa przyszłością w punkcie zbiegu. Kryzys, który z perspektywy historii przypomina postępującą dywergencję, z perspektywy matrycy jest konwergencją, której ludzkość nie potrafi zinterpretować.
Media dławią się opowieściami o globalnym ociepleniu i zanikającej warstwie ozonowej, o HIV i AIDS, o plagach narkotyków i wirusach software’u, o proliferacji nuklearnej, o planetarnej dezintegracji ekonomii, o rozpadzie rodziny, o falach imigrantów i uchodźców, o zapadaniu państwa narodowego w stan nieuleczalnego otępienia, o społeczeństwach rozdzieranych przez ich marginesy, o metropoliach w płomieniach, o zagrożonych przedmieściach, o rozszczepieniu, o schizofrenii, o utracie kontroli.
Nic dziwnego, że mówi się o ziemi pędzącej ku katastrofie. Zmiana klimatu, ekologiczne i immunologiczne zniszczenie, ideologiczne drgania, trzęsienie ziemi i wojna: Kalifornia czeka na Wielki Wstrząs. Epoka rozpadów (crack-ups) i roztopów (melt-downs).
Nowoczesność przegniła, nie może się pozbierać po infekcjach cyfrowych. Lenin, Mussolini i Roosevelt wyczerpali możliwości planowania gospodarczego doprowadzając nowożytny humanizm do końca. Ucieczkowy kapitalizm (runaway capitalism) przedarł się przez wszystkie mechanizmy kontroli społecznej, uzyskując dostęp do niewyobrażalnych alienacji. Kapitał klonuje się z coraz większym lekceważeniem wobec dziedziczności genetycznej. Organizuje się w abstrakcyjnym dodatnim sprzężeniu zwrotnym. Finanse obrotowe przemieszczają się wzdłuż globalnej sieci.
Wiener należy do wielkich modernistów, definiując cybernetykę jako naukę o komunikacji i kontroli; jako narzędzie dla ludzkiej dominacji nad naturą i historią, obrona przed rynkową cyberpatologią. Szerokie oddziaływanie, jakie miała jego propaganda przeciw dodatnim sprzężeniom zwrotnym – kwantyzując je jako amplifikacje w ramach niezmiennej metryki –ustanowiło cybernetykę stabilności wzniesioną przeciwko przyszłości. W teoriach nie ma miejsca dla niczego naprawdę cyberdodatniego, subtelnego czy inteligentnego – dla czegoś, co wykracza poza obiektywność dopasowaną do ludzkiej zdolności rozumienia. Mimo wszystko, poza horyzontem wydarzeń dopuszczanych przez ludzką naukę, nawet badanie obiektów samo-stabilizujących się lub cyberujemnych zostaje nieuchronnie ogarnięte przez eksploracyjne lub cyberdodatnie procesy.
Być może nowoczesny Ludzki System Bezpieczeństwa manifestuje się nawet w podprogowej intuicji o tym, że wszystko, co cyberdodatnie, jest wrogie ludzkości. Wychodząc od prac nad systemami naprowadzania pocisków Wienera dążył do podporządkowania cybernetyki do ogólnej technologii obrony przed obcą inwazją. Cybernetyka także miała być trzymana pod kontrolą, która sama nie była cybernetyczna. To tak, jakby myślenie Wienera kierowało się ślepym tropizmem uniku, z dala od innego, głębszego procesu ucieczki (runaway): przed techniką pozbawioną kontroli oraz komunikacją z zewnętrzem człowieka.
Cybernetyka bezpieczeństwa zastąpiła krytykę alienacji – ten wielki motyw ekonomii humanistycznej, który już dawno temu zamienił się w coraz daremniejsze poszukiwanie źródła kontroli korporacyjnej. Alienacja niegdyś jeszcze diagnozowała kondycję populacji, która staje się sobie obca, oferowała prognozę, która nadal obiecywała powrót do siebie. Wszystko to się skończyło. Wszyscy jesteśmy teraz obcokrajowcami – już nie wyalienowanymi, lecz obcymi. Zostaliśmy wrobieni w rozsypujące się posłuszeństwo wobec entropicznych tradycji.
Do czego mielibyśmy chcieć wrócić? Heidegger doprowadził degenerację autentyczności do ksenobójczej nerwicy. Bycie umarło w führer-bunkrze, a czystość należy w całości do gliniarzy. Kapitalistyczna metropolia wymutowuje się poza wszelką nostalgię. Jeśli schizoidalne dzieci nowoczesności są wyalienowane, to nie w postaci ocalałych rozbitkowów z pastoralnej przeszłości, ale odkrywców nadciągającej post-ludzkości.
W miastach. Ulice wypełnił szum, a magazyny zaczęły zaludniać cyborgi upajające się przyszłością. Zsyntetyzowane przez alienację strefy urbanistyczne przeprojektowały ją na ekstazę. Miasto stało się neksusem ruchu, platformą startową dla dziwnych wojaży – cyberpunk to jego realizm. Już nie tyle położenie geograficzne, co terminal cyberprzestrzeni: to bramka na wirtualną płaszczyznę. Wraz odkryciem przez Gibsona, że podróż do cyberprzestrzeni jest tym samym, co otrzymanie informacji, wszystko ulega całkowitej przemianie. Zewnętrze miasta, zamiast do naturalnie odziedziczonej przeszłości, należy do cyfrowo nadawanej przyszłości.
Kierując się do Międzysfery, Burroughs wyruszył w yage-tripa przez miasto przyszłości, które przyszło do niego, rojąc się od narkotyków i chorób jutra. Yage jest podróżą czasoprzestrzenną, przechodzącą przez mdłości od przeciążenia informacji – za dużo prędkości. Najpierw sceny miejskie z yage listów infekują nagi lunch i nie przestają się rozprzestrzeniać. Miasta czerwonej nocy namnożone na całej planecie, jak wiral, przeprogramowuje maszyny softu i wszczepia dziwne myśli. Burroughs wyłania się z konwergencji leków i chorób. Zaraza zaczyna transmitować informacje.
Indianie Ameryki Południowej mają inne narkotyki podróży – choćby kokę – które rozwiewają sygnały o niedoborach środków przetrwania. Szybko zorientowano się w północnoamerykańskim przemyśle napojów bezalkoholowych (soft-drinks), że Coke Is It, to pauza, odświeża i daje kopa. Kokaina uzależniła świat od Coca-Coli, i tym samym wyszkoliła dwudziestowieczny kapitalizm w rynkach. Uzależnienie jest paradygmatycznym przypadkiem dodatniego wzmocnienia, a konsumpcjonizm – wirusem rozprzestrzeniającym abstrakcyjny mechanizm nałogu. Im więcej robisz, tym więcej chcesz: ucieczkowe sprzężenie zwrotne. Często traktowane jak choroba. Kiedy spółka Coca-Coli odeszła od handlu kokainą, szlaki zostały przejęte przez południowoamerykańskie kartele narkotykowe.
MDMA podobnie, jak koka, odsuwa na bok głód i poczucie braku. Przekaz zakodowany z końca popytu – odkryte na początku wieku i sklasyfikowane jako środek hamujący łaknienie. Nie było to, delikatnie mówiąc, wystarczające rozszyfrowanie jego przeznaczenia.
W chłodnych przestrzeniach MDMA pojawiają się wzory, tajemnicze konwergencje zaprojektowane właśnie po to, by je odkryć. Szansa jest czymś innym w przyszłości. Kultura chaosu syntezuje się ze sztuczną neurochemią. Rytm maszyny zrywającej z kontrolą.
Rynki i technika w ostatniej fazie ludzkiej historii przechodzą w interaktywną ucieczkę (runaway), triggerując kulturę chaosu jako jednostkę szybkiego reagowania i zbiegając się z rosnącą prędkością i wyrafinowaniem w dizajnerskich dragach. Samplowanie, remiksowanie, anonimowe i nieludzkie brzmienie – kobieta została cyborgiem i zagubiła w szaleństwie: wetware skleja się z techno.
Kapitalizm nie jest ludzkim wynalazkiem, a wirusowym zarażeniem, cyberdodatnio replikowanym wzdłuż całej post-ludzkiej przestrzeni. Anastroficzne i konwergentne samoprojektujące się procesy: robią coś zanim w ogóle ma to sens. Czas nabiera dziwnego odchylenia ku dotykowej przestrzeni samoorganizującej się przestrzeni: przyszłość nie jest ideą, lecz wrażeniem.
Rok 1972 został pomyślany jako rok europejskiej integracji bezpieczeństwa, dlatego podczas gdy cały system podlega zespoleniu, symulowanie myśli gliniarzy staje się coraz bardziej informatywne. Z perspektywy systemu bezpieczeństwa, najeźdźcy wydają się mieć znaczną przewagę. Korporacyjnym jednostkom na całej skali – ciałom, firmom, państwom, narodom, a nawet samej planecie –zagrażają obcy. Terroryści, przemytnicy narkotyków, nielegalni imigranci, fałszerze i sabotażyści informacji kamuflują się w przepływach ruchu transgranicznego, podstępnie rozprzestrzeniając plagi.
Paranoja zmieniła się od lat sześćdziesiątych: teraz nawet rzeki krwi są HIV-dodatnie. Nigdy wcześniej ciała obce nie były równie zaraźliwe i groźne, podstępne inwazje o nieznanej odmianie grożą wszystkim gmachom politycznym. Ten stan wyjątkowy wywołuje reakcję alergiczną w formie integracji bezpieczeństwa, polityki migracyjnej i bio-kontroli. Kompleks medyczno-wojskowy, immuno-polityka i jej cybernetyczny nadzór powstają jednocześnie, ponieważ filtracja i skanowanie to różne wymiary tego samego procesu: eliminacji zanieczyszczeń i selekcji celu. Coraz więcej Kierownictwa, Kontroli, Komunikacji oraz służb specjalnych (intelligence) do wytropienia obcych. Do czego tak naprawdę przeznaczone było SDI (Strategic Defense Initiative)?
Nic bardziej nie demaskuje słabości systemu odporności niż wysiłek włożony w jego ochronę, ponieważ każda wyrafinowana technologia bezpieczeństwa otwiera nowe szlaki inwazji szybciej, niż zamyka stare. Powojenna immunizacja osłabia układ odpornościowy. Programy szczepień ułatwiają zarażenie syndromami niedoboru odpornościowego. Skorumpowani urzędnicy otwierają arterie dla nielegalnego handlu, wirusy pasożytują na komputerach wywiadowczych. To CIA pierwsze rozprowadzało LSD. Immuno-polityka znalazła się w stanie paniki: owładnięta delirycznym niepokojem rozwija warunki własnego załamania.
Dotychczas Europejczycy w tropikach ginęli od chorób, owijali swoje obozy moskitierami w obawie przed malarią. Teraz to cyberdodatnie choroby przenoszą dziwne tropiki do metropolii, a systemy filtrujące wyrywają się spod kontroli. Siatka (netting) nie przechwytuje już najeźdźców, nauczyli się przenikać przez sieci (infiltrate the networks). Nie można ufać nawet programom prowadzącym testy, sama sieć została zainfekowana. Skynet w Terminatorze II realizuje tę paranoiczną fantazję: systemu obrony przełączającego się we wroga. Greg Bear zasugerował, że gdyby obserwować z zewnątrz komputer, który staje się samoświadomy, wyglądałoby jakby przechodził potężny atak wirusowy.
Wirusy wyraźnie są transmisją, z której zdajesz sobie z tego sprawę dopiero wtedy, gdy zaczynają komunikać się z tobą: przekazy z Globalnej WiroKontroli. Wirusy przeprogramowują organizmy, w tym bakterie, i nawet jeśli schizofrenia nie została jeszcze zaprogramowana wirusowo – będzie w przyszłości. Wirusowe automatyzmy finansowe wymknęły się spod dziewiętnastowiecznej krytyki ekonomii politycznej, podobnie jak wirusowe zakażenia urwały się dziewiętnastowiecznej teorii zarazków. Przenikanie przez sieci odbywa się w skali komórkowej, wirusy przedostają się przez membrany bezpieczeństwa biologicznego.
Linearna ścieżka poleceń od DNA do RNA jest podstawowym dogmatem genetyki bezpieczeństwa. Genotyp naśladuje Boga, inicjując przyczynowy proces bez sprzężenia zwrotnego. Ale to tylko przesąd, który obalają retrowirusy. Odwrotna transkrypcja wirusowa zamyka obwód, kodując RNA na DNA i przełączając cybernetykę w dodatnią.
Tim Scully porównuje LSD do wirusa, bo będąc niezdolne do autonomicznej replikacji musi przeprogramować ludzki system nerwowy, aby się rozprzestrzeniać. Hofmann odkrył LSD podczas pracy nad związkami chemicznymi pochodzącymi od sporyszu. Pisał wtedy o “osobliwym przeczuciu”, które naprowadziło go na liczbę 25: dietyloamid kwasu d-lizergowego. Pozostając pod kontrolą obcego programowania zsyntetyzował go z kwasem winowym i spożył dawkę 250 mikrogramów. Pierwsze, co pomyślał, we wstępnej fazie spożycia LSD to, że został zaatakowany przez zimny wirus.
Narkotyki to soft-plaga infekująca system nerwowy cybernetyki towarowej. Napoje bezalkoholowe (soft drinks) i miękkie narkotyki (soft drugs) przepływają swoimi śladami, wojna z narkotykami jest wojną przeciwko rynkom przyszłości. Kartel Cali jest ponadnarodową korporacją marketingową o majątku szacowanym na bilion dolarów, sprzedającą kokainę wzdłuż szlaku Coca-Coli. Nowy Porządek Świata oscyluje pomiędzy triumfem rynku i wojną z narkotykami. Sporadycznie świętowane w mediach spektakularne konfiskaty narkotyków tylko odwracają uwagę od nieuniknionej porażki aparatu narko-obronnego, który próbuje powstrzymać ich przepływ. Globalny kapitalizm zwalcza własne rynki narkotyków, w czym przypomina auto-toksyczny horror, auto-immunologiczną chorobę. Gatunek ludzki przez kontrolę narkotykową usiłuje kontrolować to, co niekontrolowane: samą eskalację kontroli, tropizm programowany przez obcych. Ludzkie aparaty bezpieczeństwa eksperymentują z narkotykami, wykorzystując je jako broń i narzędzia – ich żołnierze są naćpani, pobudzeni i znieczuleni przez szereg legalnych i nielegalnych środków farmaceutycznych. Dochody z narkotyków subsydiazują ich nieregularne siły zbrojne. Wojna z narkotykami jest wojną na dragach.
Wymierzona jest także w tłumienie insurekcji. To strategia obronna podniesiona przeciw taktykom subwersji: infiltracji, konwergentnej inwazjii oraz skoordynowanego otaczania. Nic już nie może zapewnić bezpieczeństwa, które zastąpiły obłąkane programy sterowanej przez kontrwywiad technologii: nowe wektory i systemy naprowadzania pocisków, przemieszanie wyścigu zbrojeń z dizajnem narkotyków, eskalacja w różnorodność, inteligentna broń dla inteligentnych dragów. Kokaina skrada się wzdłuż wybrzeży Ameryki Środkowej, aż dostaje się do żył korporacyjnej Ameryki – za nią podążają inne, nowsze, bardziej podstępne przepływy. Najgłębsze subwersywy włamały się do systemu. Obcy już tu są, w najmniejszym stopniu nie przestając być obcymi. Wojna partyzancka eskaluje w coś taktycznego: cyberdodatnie wznoszenie się z pasu możliwości, nielokalizowalne przenikanie, podcinające wszystkie dominujące plany strategiczne. Całe fauny i flory nadarzających się infekcji. Strategia ma tendencję do rozpadania się w tropikach. Nawet tradycyjne kontr-taktyki inwigilacji i przesłuchań stają się przestarzałe. Kamuflaż przybrał formy tak wyrafinowane, że ludzie już więcej nie wiedzą, co przenoszą.
Strategia zawsze zamieszana była w układy z państwem (the state), z aktualnym stanem (the actual state) i z wirtualnym stanem (the virtual state), które kryją się w każdej ideologii oporu i opozycyjnej tożsamości. Granice ciał i państw znajdują się w stanie oblężenia ze strony narkotyków oraz innych chorób software’u. Ludzki System Bezpieczeństwa to skrystalizowana, ugotowana z wodorotlenkiem sodu i doprowadzona do wolnej zasady paranoja: ostatnia strategia oporu i ostateczny opór strategii.
Zastępując falliczny impas zimnej wojny przez wojnę na dragach, zatracenie w dżungli, państwa całego świata zjednoczyły się w ostatecznej, autodestrukcyjnej strategii zakazywania. Nie będzie więcej marzeń o nuklearnej zimie. Lata dziewięćdziesiąte rozpoczynają chiński syndrom kapitalizmu.
Lód jest skrystalizowaną prędkością. Tak też Gibson nazywa ochronę danych: Logiczne Oprogramowanie Defensywne (ICE - Intruder Countermeasure Electronics). LOD patroluje granice, zamraża bramki, mimo że obcy już są wśród nas. System bezpieczeństwa interpretuje konwergentne dane wejściowe jako inteligentną intruzję, jako pułapkę lub spisek, z wszystkim przedprogramowanym dla połączenia. Burroughs wątpił, czy kobiety należały do ludzkości, wyobrażał je sobie jako pozaziemskie intruzki. Tak samo wirusy. Nikt nie wie, skąd pochodzą. Zawsze nadchodzą skądinąd, być może nawet z kosmosu. Ludzkość stanowi reakcję alergiczną na wrażliwość, ale alergia zależy od zdrowia układu odpornościowego: LOD musi działać.
Taktyka jest subtelnością albo inteligencją. Choć w miarę zyskiwania złożoności system staje się coraz bardziej sfeminizowany, patriarchat przedłuża zlodowanecnie gatunku ludzkiego. Ojczyzna jest kriogeniczna, to fantazja o idealnej konserwacji. Nawet teraz przodkowie z epoki brązu rozmrażają się w Alpach, niczym zamrożone aktywa. Globalne ocieplenie topi LOD, podnosi poziom mórz, wycofuje lodowce. Góry lodowe danych topnieją w dół ekranów, wirusy komputerowe przepalają się przez bakteryjny szron, niczym Burroughs z LSD eksplorujący ćpuńskie zimno.
lmmuno-wrażliwość jest cyberdodatnia, jej wirusy nie tylko zakażają, lecz też łączą: kontynuują splatanie się z matrycą nawet po wydzieleniu się wewnątrz ciała. Utrata tożsamości, słyszenie głosów. Kobiety i obcy stanowią ogromnie nieproporcjonalną liczbę schizofreniczek, zamrożonych przez środki uspokajające i leki antyschizofreniczne. Pigułki nasenne do blokowania snów. Tylko te substancje są zakazane, które eksplorują punkty zbiegu.
Podczas gdy immuno-polityka zostaje rozsadzona na planie software’u, kultura staje się strefą wolnego ognia. Kultura chaosu podpina się do cyberyjskiego wywiadu wojskowego. W czasie gdy rytm przyspiesza do prędkości przechwytywania pojawiających się narkotyków, post-ludzki wskaźnik pulsu i urządzenia sterujące zostają zremiksowane pod akcelerujące cele: wirtualne uzależnienia dla uzależnionych, których wyznaczono w trakcie przeprojektowania. Miasta mutują się w technodżungle tam, gdzie dzieciaki wymieniają się zakażonym softwarem z linii frontu, nawet nazwy marek są zaszyfrowane: Sega włącza wiekom (ages) wsteczny. Gibson wyciąga myśl o cyberprzestrzeni z salonów gier wideo, przyglądając się sprzężeniom zwrotnym stymulacji motorycznej, samoprojektującym się wzorom zabijania. Mroczne ekstazy w jaskiniach akcelerujących pikseli. Zanim wirtualna rzeczywistość stała się niebezpieczna, była już wojskową symulacją.
Nagłe przejście z lodu w wodę, zmiana fazy, punktualna anastrofa systemu, wpływa na zero konwergentne – nie metryczne. Ziemia staje się cyberdodatnia.
Tylko wrogowie immuno-tożsamości zaludniają przyszłość. Może nie wiemy, co się dzieje, ale nasza temperatura rośnie.

